Ślub za 2 miesiące i tak jak pisałam Wam ostatnio, rzutem na taśmę zdecydowałam, że w końcu czas zabrać się za swój wygląd. Tym bardziej, że przez milion nowych rzeczy, prace oraz swoje przypadłości zaniedbałam się i szczerze mówiąc ostatnimi czasy nie czuje się ze sobą najlepiej.

Wybór padł na miejsce, które jest chyba jedynym zaufanym dla mnie Warszawie ( Klinika Młodości Blanki Pawłowskiej) bo prowadzonym przez moją znajomą i przede wszystkim nie wybieranie zabiegów modnych czy poleconych przez kogoś a takie, które dobiera kosmetolog. Niestety wiele z Was pisząc ze mną o kwestiach beauty narzeka dokładnie na to samo z czym i ja wielokrotnie się spotykałam. Chodzi mi o polecanie w salonach kosmetycznych czy klinikach medycyny estetycznej zabiegów albo drogich, albo tych, które akurat chcą tam promować bez brania pod uwagę jakie mamy potrzeby, cerę czy z jakim problemem się pojawiamy.

Moje oczekiwania są raczej bardzo jasne i dlatego też zdałam się na konsultacje z kosmetologiem tak bym wybrać zabiegi najlepsze dla mnie i przede wszystkim takie, które zapewnią mi najszybsze efekty (zegar tyka, także ślub coraz bliżej). Przyjęłam nawet do wiadomości, że część z nich może być nieprzyjemna, ale byłam na to gotowa, bo…zdeterminowana. Bardzo zależy mi, jak już wspominałam Wam trochę w tekście zapowiadającym ten cykl, na zniwelowaniu skutków ubocznych chorej tarczycy i astmy a także na polepszeniu kondycji mojej przesuszonej i podrażnionej skóry na twarzy i pozbyciu się zbędnego owłosienia.

Dziś chciałabym Wam napisać o zabiegu, który na rynku jest już od ok. 2 lat. Ja jako laik, nie słyszałam o nim wcześniej, a okazuje się je jest on prawdziwym hitem. Chodzi o zabieg HIFU, który wykonuje się urządzeniem o nazwie V-max HIFU. Robocza nazwa tego zabiegu, często spotykana to lifting bez skalpela- ponieważ jego efekt, jest bardzo zbliżony do typowego liftingu, ale różnią się tym, że HIFU to nowoczesny i całkowicie bezinwazyjny lifting twarzy i ciała a do tego zapewnia długotrwałe efekty już po 1 zabiegu (rekomenduje się 2 zabiegi).

Zabieg w skrócie polega na technologii wykorzystującej skoncentrowane wiązki fal ultradźwiękowych o dużym natężeniu powodując termiczne mikrouszkodzenia, na skutek których dochodzi do skurczu włókien kolagenowych, koagulacji białek i przebudowy tkanki łącznej. Dlatego właśnie jest uznawany za jeden z najskuteczniejszych zabiegów medycyny estetycznej.

To co ja, jako osoba po pierwszym zabiegu mogę bardzo szczerze powiedzieć o nim w skrócie to:

– trzeba się przygotować na to, że jest niemiły, ale do zniesienia J Warto godzinę przed zażyć coś przeciwbólowego co złagodzi odczucia.

– zabieg jest bezinwazyjny więc nie musimy bać się, że coś pójdzie nie tak i zamienimy się w potwora J

– efekt widoczny jest już od razu po zabiegu a poprawa jędrności skóry dzieje się stopniowo do 3 miesięcy po zabiegu

– efekt utrzymuje się bardzo długo

– dzięki temu zabiegowi jesteśmy w stanie ujędrnić każdą część ciała.

 

To co o wskazania zabiegowe przekonało mnie przede wszystkim to działanie na: zmarszczki, bruzdy i „chomiki “oraz lifting owalu twarzy, szyi i czoła, ponieważ dokładnie o te mankamenty mi chodziło 😉

To co na pewno trzeba dodać to informacja dotycząca tego co faktycznie dzieje się w miejscach objętych zabiegiem. Przede wszystkim dochodzi tam do dwóch zjawisk: efektu termicznego- komórki kumulują ciepło fal ultradźwiękowych i powodują koagulację tkanek oraz efektu mechanicznego, polegającego na wytwarzaniu się pęcherzyków gazu wewnątrz komórek i narastaniu ciśnienia w ich wnętrzu co prowadzi do przebudowy struktur tkankowych.

Po zabiegu warto zadbać o skórę, która może być nieco obolała i podrażniona. Ja używam do tego poleconego kremu z wyciągiem z przestępu białego.

Generalnie polecam zabieg każdej wymagającej pani oraz takiej, która nie chce zabiegów inwazyjnych a co za tym idzie- w mojej ocenie niebezpiecznych i ryzykownych. Ja sama jestem z niego niezwykle zadowolona i już czekam na kolejny by zobaczyć ostateczny efekt!